Kochani!
Przestaje pisać tego bloga bo nie mam pomyslu na dalsza czesc. Zakładam nowy blog. To jest link
http://popatrz-w-gwiazdy.blogspot.com/
. Dziekuje za to że czytałyście i mam nadzieje że tego mojego nowego bloga również bedzie czytac.
środa, 28 sierpnia 2013
X- Walka
Stali naprzeciwko siebie z zaciętymi minami. Patrzyli na
siebie jakby jeden chciał zabić drugiego. Na horyzoncie nie było już słońca,
ale nie było ciemno tylko szarawo. Stałam z różami w ręku i patrzyłam z
przerażeniem w oczach na to się działo na błoniach.
-Expelliarmus – krzyknął Draco i szmaragdowy błysk poleciał
z stronę Cormaca. Ten poleciał 15 metrów do tyłu. Kiedy wstał i się otrzepał z
kurzu krzyknał
- Impedimento – krzyknał Cormac.
- Serpensorita!
- Sectumsempra – Draco upadł na ziemię i wił się w bólu. A jego ciele pojawiały się
plamy krwi. Rany były coraz cieższe.
- Coś Ty zrobił? – Krzyczałam na Cormaca. – Pogieło Cie?!
- Nie. – odpowiedział ze spokojem w głosie. Wypowiedział
zaklecie i wyczarowany przez Draco wąż znikł. Podbiegłam do Draco wzięłam
różdżkę i zaczęłam dotykać ran i szeptać
-Ferula. – Nic nie pomaga. Zaklnęłam pod nosem. Spróbowałam
nastepnego zaklęcia. Chociaż trudno było bo zaczęłam płakać, z tej bezsilności,
bo widziałam jak Draco jeszcze bardziej cierpi.
-Episkey – zaczęłam szpetać i dotykać różdżką ran. Trochę
pomogło. – Wytrzymaj jeszcze trochę. Proszę. – powiedziałam. Podniosłam się i
pobiegłam po pielęgniarkę. Kiedy byłam w
połowie drogi do gabinetu wpadłam na Cormaca. Złapał mnie przyciągnął do siebie
i zaczął całować.Miał perfumy z wydzieliny kaszalota. Najmodniejsze w tym
sezonie. Im dłużej tym namiętniej. Pod wpływem
dziwnych emocji zaczęłam odwzajemniać jego pocałunek. Kiedy przypomniałam sobie
o leżącym i konającym Draco. Przerwałam pocałunek i pobiegłam do skrzydła
szpitalnego. Zdyszana podbiegłam do pielęgniarki.
- Co się stało?- zapytała. Była młoda, wyglądała na kobietę
około 35 wieku życia. Niebieskooka brunetka, szczupła i dość wysoka
- Draco… - Zaczęłam płakać. Pielęgniarka zrozumiała, że to
coś poważnego i pobiegła razem ze mną na błonie. Podbiegła do niego i zaczęła
szeptać zaklęcia.
- Nie jest dobrze – tylko tyle powiedziała i zabrała go do
skrzydła szpitalnego. – Będę musiała zastosować zaklecie Zapomniania. Ja
zostałam na błoniach. I zaczęłam płakać. Zaklecie zapominania. Draco będzie musiał
mnie od nowa poznać. Póki co ważne jest aby ona go wyleczyła. Inaczej ja nie
wiem co zrobię Cormacowi. Siedziałam i ryczałam robiło się coraz zimniej. Mgła
znowu ogarnęła Zakazany Las. Siedziałam jeszcze chwile, w końcu poszłam do
skrzydła szpitalnego zobaczyć jak czuje się Draco. Jak to teraz będzie,
przecież już był moim chłopakiem i ona mu wyczyści pamieć. Super. Lepszego scenariusza
być nie mogło. Muszę zacząć wszystko od nowa. Muszę przecież nie będę z
Cormaciem. On jest za miły, za kulturalny, a ja potrzebuje kogoś takiego jak
Draco. Czyli jego bo nikt nie jest tak chamski, bezczelny jak on. Kiedy weszłam
tam pielęgniarka poinformowała mnie, że Draco śpi. Pomimo tego poszłam zobaczyć
jak wygląda. Był blady i obandażowany. Bandaże były przesiąknięte krwią.
Oddychał płytko. Usiadłam krześle obok niego.
- Jeszcze będziemy razem – szepnęłam .
Zastanawiałam się jak to jeszcze będzie i zasnęłam na krześle
obok Draco.
Krótki rozdział. Według mnie beznadziejny. A Wy co o nim sadzicie. ? Piszcie w komentarzach.
wtorek, 27 sierpnia 2013
IX- Zachód słońca
Udaliśmy się na trzecie piętro po niezliczonej ilości
schodach i ciasnych przejściach. Cormac
opowiadał o nauczycielach obrony przed czarną margia. Żaden z nich nie utrzymał
posady dłużej niż rok. Najgorszym nauczycielem jak dotąd była profesor Dolores,
która uczyła tylko teorii i kochała Ślizgonów. A w tym roku miał uczyć Severus
Snape, wcześniej prowadził lekcje eliksirów. Kiedy doszliśmy do Sali rozbrzmiał
dzwonek. To dobrze bo nie miałam najmniejszego zamiaru z nim rozmawiać. Byłam
już w sali kiedy usłyszałam za sobą ciche „cześć”. Odwróciłam się i zobaczyłam
za sobą Draco.
- Cześć Draco – powiedziałam również szeptem
I poszłam do swojej ławki. Lekcja się zaczęła przed nami
stanął profesor Snape. Miał średniej długości czarne włosy, brązowe oczy. Miał
bladą twarz z dużym nosem. Z jego twarzy nie można było nic wyczytać to jakby
miał tylko jeden wyraz twarzy. A ubrany był w czarną szatę.
- Dzisiaj będziemy ćwiczyć zaklęcie Duro. Ale za nim to może
ktoś przedstawi nam etymologię tego słowa. – powiedział zimnym głosem, aż
pojawiła się gęsia skórka na moim ciele. Zaczął przemierzać wzrokiem po Sali
szukając swojego kozła ofiarnego. – Może nasza nowa koleżanka Henriques. –
odparł. Cała klasa zaczęła się na mnie patrzeć. – No słucham.- dodał z nutką
niecierpliwości w głosie. Popatrzyłam na
resztę osób. Każdy miał minę jakby mi współczuł. Draco nawet się na mnie nie
patrzył jakby go to nie obchodziło, a Hermiona miała rękę w górze. Ona to
naprawdę wszystko wie.
- No Henriques !– krzyknął na mnie Snape
- Profesorze ja nie wiem bo nie miałam tego na zajęciach jak
większość obecnych tutaj uczniów – powiedziałam niewinnym głosem
- HENRIQUES!! Jak ty śmiesz tak mówić. Powinnaś to wiedzieć,
twoja koleżanka Hermiona to wie. – syknął
- Ale ona siedzi po nocach i się uczy. A ja tak nie chce.
- To po co tu jesteś!!!! – krzyknął, przy okazji mnie opluł.
W moich oczach zbierały się łzy- Jak nie zmienisz podejścia do MOJEGO
przedmiotu lepiej jakbyś się tutaj nie pokazywała. Minus 15 punktów dla
Ravenclawu! A teraz kto odpowie na pytanie, które dla panny Henriques było za
trudne. Panna Granger?
- Duro pochodzi od łacińskiego słowa durus, który oznacza
ciężki, twardy. Dzięki temu zaklęciu można jakiś przedmiot, a także człowieka
zamienić w kamień.
- Dziekuje panno Granger. 5 punktów dla Gryffindoru. Czy to
takie trudne było Henriques.? – powiedział
- Nie.. – odparłam
Rozdał nam pergaminy. Kazał je pogiąć. I ćwiczyć zaklęcie. Za
piętnastym razem mi się udało. Tak minęła lekcja a ja nadal miałam łzy w
oczach. Dlaczego akurat mnie wziął do odpowiedzi. Upokorzyłam się przed Draco,
Cormaciem. Po prostu cudownie. Wyszłam z sali i poczułam czyjąś rękę na moim
ramieniu. Zapewne Cormac chce mnie pocieszyć. To na pewno nie Draco przecież on
ma mnie w dalekim poważaniu. Odwróciłam się i zobaczył blondyna. Wpadłam w jego
ramiona i zaczęłam ryczeć. Nie tylko przez samą lekcję ze Snapem ale też
dlatego, że w końcu mogę się w niego wtulić, usłyszeć bicie jego serca, poczuć
ten zapach, po prostu być z nim.
- Draco…- szepnęłam. Teraz już nic nie miało dla mnie
znaczenia. Chciałam tylko aby to trwało wiecznie, aby nigdy się nie skończyło,
aby tak był i mnie tulił już zawsze.
- Ciii… Jestem przy Tobie. – powiedział. Te słowa znaczyły
dla mnie więcej niż cokolwiek.
Oderwałam się na chwile by popatrzeć mu w oczy. Jego
niebieski oczy wyrażały szczeście. Mimowolnie się uśmiechnęłam. On również.
- Już lepiej? – zapytał i pocałował mnie w policzek.
Zrobiłam się bardziej czerwona niż byłam.
- O wiele lepiej. – odparłam i musnęłam jego usta. – Powiedz
mi dlaczego on się na mnie wydarł?
- Bo lubi gnębić nowe osoby, a także Rona i Pottera.
- Ale…- Nie dał mi dokończyć zdania kiedy odparł – Wiem.
Usłyszeliśmy czyjejś kroki zbliżały się do Nas.
- Porozmawiamy po Eliksirach, dobrze?
- Dobrze- odpowiedziałam, a Draco poszedł. Ja udałam się do
pokoju wspólnego Krukonów. Za chwilę miał być obiad, więc poszłam na górę
zostawiłam książkę, wzięłam tą od eliksirów i zeszłam na dół. Cho odrabiała
pracę domową z numerologii. Podeszłam do niej i powiedziałam
- Cześć Cho. Zostaw te lekcje i chodź na obiad.
- Cześć. Dokończe tylko zadanie i możemy iść.
Poczekałam na nią chwilę i razem szłyśmy w stronę Wielkiej
Sali.
- A gdzie Luna?- zapytałam
- Siedzi w bibliotece i czyta jakiś artykuł. Ale o nią się
nie martw zanim dojdziemy na stołówkę ona już będzie jadła.
Obie zaczęłyśmy się śmiać. Kiedy weszłyśmy do Wielkiej Sali,
Luna już siedziała i zapychała się plackami ziemniaczanymi. Podbiegłam do niej
i wrzasnęłam :
- Zostaw też coś dla mnie łakomczuchu. !
- Jasne, jasne…- powiedziała, biorąc kolejnego placka.
Zanim doszła Cho ja już zaczynałam jeść . Popatrzyła w stonę
Draco, uśmiechał się. Szybko zjadłam i poszłam na lekcję eliksirów.
Elisksirów uczył Horacy Slughron. Był to człowiek w
podeszłym wieku, nie miał prawie włosów. I przypominał troche elfa.
- Dzisiaj będziemy przyrządzać eliksir Osłabiający. –
powiedział . Popatrzył w moją stronę i powiedział- Miło Ciebie widzieć Violu.
- Dzień Dobry Profesorze.- opdarłam
- No to zabieramy się do roboty.
Wszyscy szykowali swoje eliksiry. Co jakiś czas słyszałam
jak Hermiona klnie pod nosem bo jej nie wychodziło.
- Violu, mogłabyś zostać na chwilę po lekcji? – zapytał
profesor stojąc przede mną.
- Oczywiście. – odpowiedziałam i dalej przyrządzałam
eliksir. Kiedy skończyłam zaczęłam rozglądać się po Sali. Draco nic nie robił
tylko się na mnie patrzył, Hermiona dalej coś pichciła, a Harry z Ronem się z
niej śmiali. Po skończonej lekcji udałam się do Proferosa Slughrona. Nie
zdążyłam nic powiedzieć, kiedy zaczął
- Violu, mam dla Ciebie ofertę nie do odrzucenia. Prowadzę
Klub Ślimaka i chciałbym abyś do niego należała.
- Bardzo się cieszę.
- Spotkanie będzie w sobotę o 19. A teraz zmykaj bo ktoś na
Ciebie czeka.
Odwróciałam się . Draco stał przy drzwiach.
- Dowidzenia profesorze.
- Dowidzenia.
Podeszłam do Draco. Otulił mnie ramieniem i wyszliśmy na
błonie. Lekki wiatr otulał nasze policzki i rozwiewał włosy.
- Draco, gdzie my
idziemy?
- Zobaczysz. – powiedział uśmiechając się do mnie
- Powiedz mi dlaczego jej tak powiedziałeś?
- Percy? – a jednak tak nazywała się ta żmija – Mowiłem Ci
już żeby się odczepiła
- A ja ci mówiłam, że to nic nie da bo ona będzie się przez
to bardziej do Ciebie kleić.
- A ja Ci mówię, że da.
- Ehh… Mam taką nadzieję. – powiedziałam i jeszcze bardziej
się do niego wtuliłam.
Szliśmy już nie rozmawiając. Słońce zachodziło, niebo było
czyste. Z Zakazanego Lasu słychać było dzwięki zwierząt. Wiedziałam gdzie
idziemy. Nad jezioro. Kiedy byliśmy na miejscu Draco szepnął mi do ucha
- Jesteśmy na miejscu.
- Pięknie tu .- odparłam i usiadłam tak jak we śnie na
trawie. Draco usiadł obok mnie i zaczął śpiewać.
Jego głos, ten widok; zachodzące słonce, które jeszcze
odbijało się w taflii wody… i on obok mnie. Niech ten moment trwa jak najdłużej.
- Idziemy na kolacje?
- Nie!
Zaczął się śmiać.
- Jak chcesz.- odparł. I mnie przytulił. Siedzieliśmy tak i
patrzyliśmy się na widok. Słońce chowało się za pagórkami. Odrwóciłam się i
zaczęłam delikatnie całować jego szyję. Nie mogłam się oprzeć. Draco również zaczął mnie całować. Szyję,
płatek ucha, kiedy już był przy ustach powiedział
- Poczekaj na mnie chwilę przy drzwiach wejściowych. Dobrze?
- Dobrze. – odparłam i dałam mu buziaka w usta. Poszłam pod
drzwi wejściowe chociaż totalnie nie wiedziałam o co mu chodziło. Miałam dziwne
przeczucie. W moich myślach kłębił się obraz Draco i Pency stojących w tamtym
miejscu gdzie przed chwilą się całowaliśmy. Byłam blisko drzwi kiedy usłyszałam
-Viola zaczekaj. – ten głos nie należał do Draco tylko do
Cormaca! Matko czego on jeszcze odemnie chce. Stanęłam i czekałam na niego.
Kiedy stał naprzeciwko mnie zauważyłam że ma smutny wyraz twarzy.
- Cześć. – odparłam – Co ci jest ? – dodałam
- Chciałem Cię przeprosić za to, że wtedy po lekcji obrony przed czarna magia cie
nie pocieszyłem. – Jak dobrze! Jeszcze jakby mnie zobaczył tulącą się do Draco.
To na pewno poleciał by do Gim i jej wszystko powiedział. Ile ja mam szcześcia.
– Bo musiałem coś załatwić. Nie gniewasz się?
- Nie. No coś ty – powiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
Cormac mnie przytulił. Już miałam zamiar
wydzierać się „Puść mnie”. Ale nie chciałam mu robić przykrości. Rozglądałam
się czy przypadkiem nigdzie nie idzie Draco. Na szczescie nie. Po chwili Cormac
przestał mnie tulić, ale nie poszedł sobie.
- Czemu Ciebie nie było na kolacji?- zapytał szczerząc się
do mnie
- Bo nie byłam głodna. I chciałam się przejść.
- Tak samotnie.?
-Tak. – I wtedy do nas zbliżał się Draco. Miał w ręce bukiet
herbacianych róż. Skąd on wiedział? Był
zdenerwowany jak zobaczył kto przy mnie stoi. Poszedł.
-To dla Ciebie Violu. – powiedział całując mnie w policzek.
Miedzy kwiatami była karteczka. Wzięłam ja i zaczęłam czytać
Przepraszam Cię za tamten incydent z Percy. Czasami nie wiem co mówię.
Ale chce abyś wiedziała, że Cię kocham.
Draco
Że co? Nie mogłam w to uwierzyć. Chciałam do niego podejść i pocałować. Ale mój chyba
chłopak bo nie wiem jak go nazwać kłocił się z Cormaciem . A co najciekawsze o
mnie.
- Ty dziewczyny masz tylko na jedną noc- krzyknął Cormac
- Ale z Violą tak nie jest ja ją naprawdę kocham. Ale i tak
jestem od Ciebie lepszy bo Ty w ogóle nie miałeś dziewczyny.
- I co z tego? Jak wiem, że to Viola jest tą jedyną.
- Co Ty gadasz? Jaką jedyną. !
- Tak jedyną. Ja to czuję.
- Czuć to to możesz zapach swojego domu na upranej przez
mamusie koszuli.
- Ty nedzna żmijo.
- Chłopaki… - wtrąciłam się
- Cicho bądź.- krzyknęli na mnie chórem.
- Będziemy o nią walczyć. Tu i teraz. – powiedział Cormac.
- Dobrze. Ale i tak Cię pokonam cieniasie.
- Nie byłbym taki pewien.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
VIII- Cormac
Obudziłam się koło 5 rano. Nie mogłam spać bo kiedy
zaczynałam śnić o Draco przebudzałam się. Muszę o nim zapomnieć, albo coś
zrobić aby z nim być. Tylko co? Podejść i powiedzieć Hey Draco muszę Ci coś powiedzieć. Kocham cię. Nie. Jeszcze
popatrzy na mnie jak na wariatkę. Muszę wiedzieć czy mu się naprawdę podobam.
Bo nie wierze, że nie. Inaczej nie chciałby się ze mną spotkać. Ten pomysł z
McLaggenem może wypalić. Podniosłam się
na łóżku i popatrzyłam przez okno. Słońce po mału zaczęło wstawać. Niebo było różowawe.
Mgła unosiła się nad Zakazanym Lasem i
wzgórzami. Wzięłam ubrania na zmianę a
także kosmetyki i poszłam do łazienki. Kiedy przechodziła obok Hermiony
usłyszałam jak pomrukiwała. Muszę się
jeszcze nauczyć na transmutację. Jeju co ona ma z tą nauką. Nawet przez
sen ciągle o niej mówi. Ciekawe do, której wczoraj się uczyła. Wzięłam długi
gorący prysznic. Następnie owinęłam się ręcznikiem i stanęłam przed lustrem.
Patrzyłam na swoje odbicie i wyobraziłam sobie, że za mną stoi z mokrymi i
opadającymi na twarz włosami Draco. Niee… muszę przestać o nim myśleć. Szybko
wytarłam się ręcznikiem i się ubrałam. Zapięłam koszule ,założyłam niebieski
krawat i wyszłam z łazienki. Dziewczyny jeszcze spały, więc ja ułożyłam brudne
rzeczy na kupkę a także szatę obok. Wzięłam mp4 i zeszłam do pokoju wspólnego. Usiadłam na podłodze naprzeciwko kominka i
zaczęłam słuchać Roxette- Listen To Your Heart
http://www.youtube.com/watch?v=GnXZ3_TgbF8
( radzę włączyć tą piosenke i zacząć czytać dalej. )
Pierwsze słowa I know there's something in the wake of your
smile, I get a notion from the look in your eyes yeah W mojej głowie zaczęły
się kłębić różne sytuacje z Draco chciałam jakoś temu zapobiec ale to było
silniejsze ode mnie. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść emocjom. Przypomniało
mi się to pierwsze spotkanie na dworcu, ten moment w pociągu kiedy
przedstawiliśmy się sobie nawzajem. Te jego niebieskie oczy w których można
przysłowiowo utonąć. W tym momencie moje serce zaczęło szybciej bić bo
przypomniałam sobie jego szczery uśmiech na stołówce, moment kiedy dostałam
liścik i ten jego ruch ustami „pamiętaj proszę”. Sometimes you wonder if this fight is
worthwhile Zaczęły mi płynąć łzy bo jednak pomimo tego co tamtej dziewczynie powiedział
na mój temat czekał pod wieżą Ravenlawu smutny. Więc jednak musiało być coś na
rzeczy.
Listen to your heart
When he's calling for you
Listen to your heart
There's nothing else you can do
I don't know where you're going
And I don't know why
But listen to you heart
When he's calling for you
Listen to your heart
There's nothing else you can do
I don't know where you're going
And I don't know why
But listen to you heart
Muszę coś z tym to bardziej boli niż te jego słowa. Jak będę
sama i on się pojawi podejdę do niego i z nim szczerze porozmawiam. Tak do
dobry pomysł. Zaczynała się kolejna piosenka , kiedy ktoś usiadł obok mnie.
Obejrzałam się i zobaczyłam Gimmy. Wyłączyłam mp4 i zdjęłam słuchawki.
- Hermiona się kąpie – oznajmiła kiedy zobaczyła moją pytającą minę. – I jak
wychodzi Tobie zapominanie o Draco? – zapytała
- Dobrze. Nawet o nim nie myśle- skłamałam. Ale jakbym jej
powiedziała prawdę załatwiłaby mi izolatkę i ciągle przypominała wczorajszy
incydent.
- Przed śniadaniem zdążymy pojść do mojej sypialni?
- Jasne. To ja już lecę się szykować – oznajmiła i pobiegła
na górę.
I kogo ja chce oszukiwać. Przecież ja o nim nigdy ale to
nigdy nie zapomnę. Wstałam i poczłapałam na górę do sypialni. Kiedy weszłam
Hermiona śpiewała. Jej śpiew można porównać do wycia wilka podczas północy. Ale
jej tego nie powiem. Niech dalej żyje w przekonaniu, że ma niewyobrażalnie
piękną barwę głosu.
- Cześć Hermiono.- powiedziałam i zaczęłam zakładać szatę. Niedługo
potem Gimmy wyszłam i odparła, że możemy iść. Wzięłam swoje rzeczy i zeszłyśmy
na dół. Popatrzyłam na moją przyjaciółkę i zobaczyłam, że się uśmiecha. Nie
zdążyłam zapytać czemu się tak uśmiecha kiedy zaczęła krzyczeć
- Cormac! Cormac! Zaczekaj chwilę!
On zatrzymał się oparł o ścianę i skrzyżował ręce na piersi.
Kiedy do niego doszłyśmy Gimmy powiedziała do Cormaca.
- Nie wiem czy się znacie ale to Violleta Henriques. Nowa
uczennica Hogwartu.
-Cześć – powiedziałam z dosyć wymuszonym uśmiechem. Ale był
ładny. Ładniejszy niż z opisu Gimmy
- Miło mi Ciebie poznać. Jestem Cormac McLaggen. –
powiedział z uśmiechem i podał mi rękę.
- Cormac mógłbyś odprowadzić Violę do Ravenclawu bo jeszcze
się gubi a ja mam pewną sprawę do załatwienia i nie mogę jej towarzyszyć
Gimmy dlaczego to zrobiłaś? – pomyślałam. Popatrzyłam na nią
błagalnym tonem aby cofnęła te słowa. Ale ona pokręciła przecząco głową.
- To chodź Violu – odparł Cormac nie przestając się do mnie
szczerzyć.
I posłusznie za nim poszłam. Wyszliśmy z pokoju wspólnego
Gryffonów i poszliśmy w kierunku mojej wieży.
- Skąd jesteś? – zapytał
- Z Hiszpanii.
- A co się stało, że tutaj chodzisz do szkoły?
- Moja mama rozwiodła się z tatą i przeprowadziłyśmy się
tutaj.
- Współczuje. – Myślałałam że się przesłyszałam. On mi
współczuje. Może Gim miała rację, że mój towarzysz jest lepszy z charakteru niż
Draco. Ale Draco miał to coś co mnie do niego przyciągało. – Znasz tu kogoś
oprócz mnie i Gimmy? – zapytał
- Tak, Hermione, Harrego, Rona, Lune, Cho, a także Draco. –
powiedziałam. Zauważyłam, że kiedy wypowiedziałam imię Draco wzdrygnął się. –
Nie lubisz Draco?
- Jakoś nie przypadł mi do gustu, a Ty co o nim sądzisz?
- Według mnie jest całkiem sympatyczny.
I na tym skończyła się nasza rozmowa. Ja odpowiedziałam na
zagadkę i udałam się do swojej sypialni. Dziewczyny już nie spały.
- Jak było u dziewczyn? – zapytała Luna
- A dobrze. – odparłam. Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać ,
zostawiłam swoje rzeczy, wzięłam książkę od Obrony przed Czarną Magii i poszłam
na śniadanie. Kiedy przekroczyłam próg Wielkiej Sali od razu poszłam do stołu
Ravenclawu nawet nie szukając wzrokiem Draco. Usiadłam nałożyłam sobie na
talerz dużo sałatki wielowarzywnej, zrobiłam dużo kanapek z serem, szynka,
pomidorem i ogórkiem i zaczęłam przeglądać książkę. Nic z tego nie rozumiałam. Mam jedynę
nadzieję, że nauczyciel będzie dobrze tłumaczył ten przedmiot więc co nieco
zrozumiem. Kiedy zjadłam śniadanie podeszłam do stołu Gryffindoru.
- Cześć chłopaki. – powiedziałam
- Cześć Violu- odpowiedzieli chórem – Jak Ci się spało? –
zapytał Ron
- A w miarę dobrze.- oparłam – Możecie mi powiedzieć gdzie
siedzi Cormac? – zapytałam
- Tam obok tej blondynki – powiedział Harry
- Dziękuje. – odpowiedziałam i poszłam w stronę mojego
nowego kolegi. Kiedy już byłam obok niego dotknęłam jego ramienia i zapytałam
- Jaką masz lekcję teraz?
Odwrócił się i prawie wrzasnął
-Viola! Ale ty mnie przestraszyłaś. Ja Obronę przed Czarną
Magią- odparł
- To dobrze. Poczekam na Ciebie chwilę i razem pójdziemy.
Kiedy na niego czekałam popatrzyłam w stronę stołu
Slytherinu. Draco był zły i ciągle wydzierał się na swoich kolegów.
Przyglądałam mu się do momentu kiedy Cormac mnie objął ramieniem. I tak razem
udaliśmy się do Sali gdzie miała się odbyć lekcja.
Piszcie komentarze co o tym sądzicie.
Kocham Was. <3
niedziela, 25 sierpnia 2013
VII- Przyjaciółka
Napiszcie jak podoba Wam się ten rozdział. Bo ja mam mieszane uczucia co do niego. I na prawde dziekuje Wam że czytacie tego bloga że Wam się poprostu chce. ;) <3 Miłego czytania.
Po kilkunastu dobrych minutach pomału zaczynałam się
uspokajać. Wtedy Gimmy usiadła naprzeciwko mnie.
- A teraz powiedz co się stało. – powiedziała spokojnym
tonem uśmiechając się do mnie
- Chodzi o Draco.. . On mi się cholernie podobał znaczy
nadal mi się podoba. I dzisiaj mi wysłał liścik abym się z nim spotkała na
błoniach. Byłam strasznie zadowolona. I jak tam poszłam usłyszałam jego rozmowę
z jakąś dziewczyna…- Znowu zaczęły mi lecieć łzy ale mówiłam dalej- i on…on ..-
głos mi się łamał.- on jej powiedział że ja mu się nie podobam i że chce abym
mu pomogła na Historii Magii aby miał lepsza ocenę. Dlaczego to musiałam być
ja?! – i znowu zaczęłam płakać .
Nie byłam w stanie tego wytrzymać. To było nie na moje siły.
Miałam ochotę popełnić samobójstwo albo cokolwiek byleby tylko nie cierpieć z
jego powodu. Nie chciałam go widzieć ale wspólne lekcje posiłki… może się
rozchoruje. W drugi dzień szkoły. Nie to odpada. … Moje rozmyślanie przerwała
krzykiem Gimmy.
- Viola !!
- Co?
- Słyszałaś co Ci powiedziałam?
- Nie – odparłam
- To powtórzę – Westchnęła a po chwili zaczęła mówić - Draco taki jest więc się nie przejmuj. Musisz
go jakoś wybić z głowy.
- Gimmy, ale jak?! Jak ja się w nim nie zauroczyłam a zakochałam.!
– Łzy zaczęły mi lecieć
- A jakbyś się zakochała w kimś innym…
- To dobry pomysł… - powiedziałam – Bo jak zobaczy że na nim
mi tak bardzo nie zależy a wtedy ja sama zobaczę czy mu się podobam czy też
nie. – pomyślałam- A kto miałby być moim obiektem westchnień?- dodałam
-Może Harry albo Ron.
- O nie co to to nie Gimmy – Zaczęłam się śmiać przez łzy. –
To musi być ktoś ładny. – dodałam robiąc wścibski uśmiech.
- Co Ty kombinujesz?
- Ja nic… - powiedziałam coraz bardziej się śmiejąc
- Ja wiem że Ty coś kombinujesz … to widać. No powiedz co to
takiego. Viola. !!
- Zobaczysz w swoim czasie – odparłam o mały włos znowu nie
zaczynając się śmiać z wyrazu twarzy Gimmy. Miała zmrużone oczy purpurowe
policzki ze złości i usta ułożone w wąską linię. – A teraz lepiej mi powiedz
który z chłopaków jest naprawdę ładny?
- Cormac McLaggen
- Mam nadzieję że mi go pokażesz jutro.
- Tak jak go gdzieś spotkamy.
- Dobrze. A, Gimmy mogę u Ciebie spać.?
- Jasne
- Pójdziesz ze mną po kosmetyki piżamę i ciuchy abym mogła
się jutro przebrać? I mogę skorzystać z łazienki abym mogła się ogarnąć.
- Oczywiście
Poszłam do łazienki. Przestraszyła się własnego odbicia.
Kiedy jakoś wyglądałam wzięłam Gimmy pod rękęi razem udałyśmy do wieży
Ravenclawu. W czasie drogi Gimmy opowiadała mi o Cormacu. Cormac to zielonooki ciemny blondyn, wysoki
,dobrze zbudowany. Gra w quidicza. W miare dobrze się uczy. Jest również w
szóstej klasie. Przed drzwiami do pokoju
wspólnego Ravenclawu czekał Draco.
- Viola czemu nie przyszłaś? Co Ci jest? – zapytał z
łamiącym się głosem
- A czemu Ty w ogóle chcesz się ze mną spotykać.. tylko dla
dobrej oceny z Historii Magii.? – w moich oczach pojawiły się łzy
- Viola chodź już.. nie rozmawiaj z nim. – powiedziała Gimmy
- Gimmy wejdź …- powiedziałam i odpowiedziałam na zagadkę.
Gimmy posłusznie weszła do środka.
- No słucham Draco, co masz na swoją obronę. – powiedziałam
z taką złością w głosie że aż Draco cofnął się o krok. Łzy leciały mi już
ciurkiem.
- Bo chciałem aby dała mi w końcu święty spokój.
- Nie kłam!! – wykrzyczałam
- Ale ja nie kłamie…- odpowiedział ze skrucha w głosie
- Kłamiesz! Odejdz ode mnie!
- Ale….
- Odejdz!!
Odpowiedziałam na zagadkę i weszłam do pokoju wspólnego jego
zostawiając na korytarzu.
- Brawo! – wykrzyknęła Gimmy i mnie przytuliła.
- Ty podsłuchiwałaś tą rozmowę?
- Tak troche. – odpowiedziała i obydwie zaczęłyśmy się
śmiać. Gimmy czekała na dole kiedy ja brałam swoje rzeczy. Na szczeście w
pokoju nikogo nie było więc szybko wzięłam szate, biała koszule, spodnie ,
bieliznę… i poszłam po kosmetyki kiedy
do pokoju przyszła Cho.
- Gdzie Ty się wybierasz?- zapytała.
- Do koleżanki. Będę dzisiaj u niej spała.
- Okeey. To miłej nocy życzę – powiedziała i poszła do
łazienki.
Ja zeszłam na dół. Gimmy stała przy oknie. Zaszłam do niej
od tyłu i zakryłam oczy rękami.
- Kto ty? – zapiszczała
- Twój koszmar. – Zaczęła krzyczeć a ja wybuchnę łam
śmiechem. Gimmy się odwróciła i zrobiła złą minę ale duże oczy nadal pokazywały
to że się wystraszyła.
- Co wcale nie było śmieszne.
- A właśnie że było.. – odparłam- Jakbyś zobaczyła swoją
minę – dodałam i pocałowałam ją w policzek.
Prychnęła i ruszyłyśmy w stronę wieży Gryffindoru. Żeby nie myśleć o Draco
zaczęłam się skupiać na obrazach wiszących na ścianach. Na ludzi z innych
domów. Na wszystko tylko aby o nim nie myśleć.
Wracając to obrazów, to one przedstawiają znanych ludzi którzy
uczęszczali do Hogwartu, nauczycieli a także założycieli domów. A najciekawsze
było to, że te obrazy się poruszały, spały, jadły, a nawet mówili. To tak jakby
żywego człowieka wsadzić do ramy,… tylko, że oni już nie żyli. Gryffoni aby
dostać się do swojego wspólnego pokoju musieli podać hasło obrazowi. Na tym
obrazie była przedstawiona kobieta w podeszłym wieku, która teraz śpiewała.
Muszę powiedzieć że jej to nie wychodziło. Kiedy podeszłyśmy z Gimmy bliżej Grubej Damy –
bo tak nazywali
- Podaj hasło – powiedziała
- NjedenPHPi pół [N1PHP1/2 ] – powiedziała moja ruda
przyjaciółka. Mam nadzieję, że to moja przyjaciółka bo chyba inaczej by mnie
nie pocieszała.
Ich pokój wspólny był w barwach złota i czerwienii. Na kanapie siedziała Hermiona z kupą książek
dookoła.
- Hermiono co ty robisz? – zapytałam się jak idiotka. Ale
dzisiaj były pierwsze lekcje a ona nad książkami ślęczy.
- Uczę się.
- Czego? Przecież na razie na lekcjach nic takiego nie było.
- Ona się uczy na zapas. – powiedział schodzący po schodach
Ron – Cześć Viola – dodał
- Cześć – opowiedziałam a w tym samym momencie Hermiona powiedziała
podniesionym głosem
- RON MÓGŁBYŚ MI NIEPRZESZKADZAĆ. !
-Chodźmy do mojego salonu – szepnęła Gimmy do mnie i do
Rona.
I ja razem z Ronem podążyliśmy za Gimmy. Sypialnia Gimmy i Hermiony była duża. Większa
od mojej w Rawenclavie. Usiadłam z Gimmy i Ronem na łóżku. Ron włączył muzykę. Siedzieliśmy
i śmialiśmy się z wcześniejszych przygód Rona. Z tego jak spóźnił się z Harrym
na pociąg i musiał leciec samochodem do szkoły. I z wielu innych. Śmiałam się
do rozpuku i zaczęłam zmieniać nastawienie w stosunku do Rona. Zaczynałam go
lubić. I jednak znowu potwierdza się zasada, że nie watro oceniać kogoś
powierzchownie. Była już pierwsza w nocy kiedy Ron postanowił
pójść spać. Hermiony nadal nie było. Jeju czego ona się tak non stop uczy.
- Dobranoc dziewczyny. Kolorowych snów.
- Dobranoc Ron – odparłyśmy chórem
- Gimmy przepraszam że zniszczyłam Twój i Hermiony babski
wieczór.
- Nic się nie stało. Posiedziałabym z nią godzine poczym by
stwierdziła że musi się uczyć. Więc się nie martw.
Uśmiechnęłam się. Poszłam do łazienki. Umyłam się i
przebrałam w piżamę. Wskoczyłam do łóżka.
- Dobramoc Gimmy. Dziekuje za wszystko. – powiedziałam
- Nie ma za co. Przecież od czego są przyjaciele. Dobranoc
słonko.
A jednak jest moją przyjaciółką. Strasznie się z tego powodu
cieszę. Mam tutaj kogoś z kim mogę szczerze porozmawiać. Nareszcie. Zasnęłam z
uśmiechem na twarzy.
piątek, 23 sierpnia 2013
VI- Spotkanie
Wpadłam do swojej sypialni po drodze zdejmując szatę.
Rzuciłam ją na swoje łóżko.
- Cześć – powiedziała Cho
- Cześć – opowiedziałam – O której jest kolacja?
- O 18. A na parapecie masz pocztę.
Popatrzyłam na parapet. Siedziały na niej dwie sowy jedna o
jasnych piórach – Titi i druga ciemna mojej mamy.
- Camilla odpisała! – wrzasnęłam i podbiegłam do sowy. Wzięłam
list i zaczęłam czytać
Viola!
Ja też za Tobą bardzo tęsknie ta szkoła bez Ciebie to nie to samo co
kiedyś. Jest już za nudno. Haha… Te Twoje śmieszne teksty. Zapewne teraz
udajesz bardzo miłą, kulturalną ale jak poznasz ludzi w końcu będziesz sobą- tą
zakręconą pozytywnie wariatką. Monica tak zmieniła wygląda gorzej niż
wcześniej. Ma taką asymetryczną fryzurę. A Pablo… ehh. Jest z Inez. Ciągle się
przytulają, całują. Współczuje Ci. Ale Ciebie znając już masz jakiegoś na oku.
Trzymaj się tam słonko. Kocham Cię
Camilla
No świetnie po prostu świetnie. Nie ma mnie w szkole a on
już jest z inną. No mógł poczekać chociaż ten miesiąc, dwa. Ale jak widać już
go jaja swędzą. Wzięłam kawałek pergaminu i odpisałam Camilli.
Camilla
Może masz rację co do tego, że w końcu się do
tego miejsca przyzwyczaję. Ale będzie trudno. A co do Pablo mam go gdzieś i tak
związek na odległość nie miałby najmniejszego sensu. Heh tak mam kogoś na oku i
dzisiaj się z nim spotykam. Mam nadzieję że coś z tego będzie. Bo jest idealny.
Nie uwierzysz to blondyn. Haha… ja i blondyn. Jednak wszystko potrafi się
zmienić. Ty negujesz to, że ja jestem kulturalna. Osz TY…! Tutaj raczej będę
cały czas taka bo inaczej się nie da.
Viola
Wysłałam sowę. I się uśmiechnęłam bo za trzy godziny miałam
się z nim spotkać. Za trzy?! O matko… wzięłam sowę mamy wyciągnęłam list .
Kochanie,
Wszystko jest w porządku? Jak znajomi jacyś normalni? Jak pierwsze
lekcje? Podoba Ci się w ogóle? A jedzenie dobre? Przynajmniej cokolwiek jesz ?
Kocham Cię. I bardzo tęsknie.
Twoja
kochana Mama
Mamo
Tak u mnie wszystko w porządku. Lekcje są ciekawe, a nauczyciele to
póki co centaur i duch. Ale potrafią prowadzić lekcje. Hogwart jest dużą
szkołą, tak dużą że nadal nie wiem gdzie są dane sale. Znajomi mam ich dopiero
kilku. Ale są dość sympatyczni i mądrzy. Ja trafiłam do domu zwanego Ravenclaw.
Heh spodobał mi się jeden chłopak z innego domu. Mam się z nim dzisiaj spotkać.
I nie truj mi o Pablo. On dla mnie nie istnieje. Jego dziewczyną jest Inez,
więc wiesz co to znaczy. Ten chłopak z którym mam się spotkać ma na imię Draco
jest blondynem o niebieskich jak ocean oczach i jest nieziemsko zbudowany.
Wiem, że nigdy nie lubiłam blondynów ale tan ma coś takiego w sobie że mi na jego
widok zapiera dech w piersi. Tak jem. Trudno tutaj jeść tyle co w domu. Na
stołach jest dużo jedzenia. Więc nie da nie jeść co najmniej trzech talerzy.
Także o moje jedzenie się martw. Wielka Sala w której jemy posiłki ma sufit
przedstawiający niebo na przykład rozgwieżdżone.
I ja też za Tobą bardzo tęsknie. Nawet nie masz pojęcia jak mi Ciebie
tutaj brakuje. Najgorsze jest to, że nie mam z kim codziennie szczerze
porozmawiać ani się przytulić. Mam nadzieję, że to się zmieni.
Kocham
Cię
Viola
Kiedy wysłałam list do mamy, czułam się jakby kamień spadł
mi w końcu z serca. Podniosłam się z łóżka i stanęłam przed szafą. No i kolejny
problem w co ja mam się ubrać? Wyjrzałam przez okno. Była ładna słoneczna
pogoda. Żadnej chmurki na niebie. Stałam jeszcze jakieś dobre 10 min przed
szafa aż w końcu postanowiłam założyć czerwone rurki, białą bluzkę z nadrukiem
ręki sweter w paski i czerwoną arafatkę. A co do butów to czarne trampki.
Wzięłam rzeczy do łazienki i poszłam się umyć. Po odświeżeniu się stanęłam
przed lustrem , i zastanawiałam się od czego zacząć rozmowę z Draco.
Cześć co robiłeś
po lekcjach?
Hey, jak ci minął dzień?
Cześć to co będziemy robić?
Jednak najlepiej będzie jak on zacznie rozmowę. Tak, tak
będzie dobrze. Założyłam ubrania. I zaczęłam suszyć włosy. Następnie je
wyprostowałam i wyszłam z łazienki.
- Na kolacje musze być w szacie?
-Tak
Założyłam szatę i zeszłam wraz z Luną na kolacje. Kiedy
weszłam do jadalni od razu popatrzyłam na stół Slytherinu. Nie widziałam Draco.
Usiadłam przy stole i zaczełam jeść. Prawdę mówiąc nie mogłam bo byłam zarazem
tak podniecona i zestresowana spotkaniem z Draco że nie mogłam totalnie nic
przełknąć. Posiedziałam jeszcze chwilkę. W końcu wstałam i ruszyłam ku wyjściu.
Przy samych drzwiach złapała mnie Gimmy.
- Szkoda, że Tiara nie przydziela Cie do Gryffindoru.
- Ja też tego żałuje.
- Robisz coś dziś wieczorem.? Bo z Hermioną urządzamy babski
wieczór.
- Tak muszę się z kimś spotkać. Następnym razem do Was
wpadne. – odparłam i poszłam do pokoju wspólnego.
Kiedy tam szłam
zastanawiałam się jak to będzie wyglądać. Czy mnie pocałuje? Czy chociaż muśnie
moje usta albo przytuli? Boje się tego spotkania ale zarazem bardzo tego chce.
Chce być z nim sam na sam. W sypialni
zdjęłam szatę i zobaczyłam jak wyglądam. Szału nie było ale dziwnie nie
wyglądałam a to już wielki plus. Troszeczkę się pomalowałam i wyszłam. Jakoś trafiłam do drzwi wyjściowych i
powolnym krokiem przemierzałam błonie. Słońce chowało się za pagórkami , wiatr
oplatał moje policzki. Miałam jeszcze pięć minut do spotkania więc udałam się
nad jezioro. Byłam coraz bliżej brzegu
kiedy usłyszałam głos dziewczyny.
- Dracusiu dlaczego Ty się z nią chcesz spotkać? Przecież ja
wiem, że Ty tylko kochasz.
Tam był Draco z tą dziewczyną która siedziała obok niego na
stołówce.
- Bo chcę ją zauroczyć w sobie i dzięki niej mieć dobrą
ocenę z Hostorii Magii. Rozumiesz?
- Ale podoba Ci się?
-Nie.
Kiedy to usłyszałam moje serce nie miało już dla kogo bić.
Łzy same zaczęły mi płynąć z oczu i pobiegłam powrotem w stronę zamku. Dlaczego
ja zawszę muszę zakochiwać się w takich debilach? Dlaczego…? I zaczęłam jeszcze
bardziej płakać. Biegłam na oślep bo przez łzy już nic nie widziałam. W mojej
głowie było tylko jedno słowo… dlaczego. Dobiegłam do drzwi i wpadłam na
Harrego.
- Co Ci się stało? – zapytał
- To nic takiego. Możesz mnie zaprowadzić do Gimmy i
Hermiony.?
-Jasne.
Razem poszliśmy do Pokoju Wspólnego Gryffonów całą drogę
milczeliśmy a ja płakałam. Harry powiedział kod do obrazu i weszliśmy do pokoju
wspólnego. Gimmy jak mnie zobaczyła podbiegła i od razu zaprowadziła do swojej
sypialni. Usiadłam na łóżku i płakałam. Płakałam ryczałam ja bóbr w dodatku się
zasmarkałam, rozmazałam tusz do rzęs i wyglądałam jak dziecko Hiroszimy i Nagasaki. Gimmy nie zwracała
na to uwagi tylko mnie przytuliła. Z mp4
Gimmy leciała jakaś piosenka na wiem nie widziałam jaka. Ale zapamiętałam
refren.
Hey now, hey now
Don't dream it's over
Hey now, hey now
When the world comes in
They come, they come
To build a wall between us
We know they won't win
Don't dream it's over
Hey now, hey now
When the world comes in
They come, they come
To build a wall between us
We know they won't win
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

