Stali naprzeciwko siebie z zaciętymi minami. Patrzyli na
siebie jakby jeden chciał zabić drugiego. Na horyzoncie nie było już słońca,
ale nie było ciemno tylko szarawo. Stałam z różami w ręku i patrzyłam z
przerażeniem w oczach na to się działo na błoniach.
-Expelliarmus – krzyknął Draco i szmaragdowy błysk poleciał
z stronę Cormaca. Ten poleciał 15 metrów do tyłu. Kiedy wstał i się otrzepał z
kurzu krzyknał
- Impedimento – krzyknał Cormac.
- Serpensorita!
- Sectumsempra – Draco upadł na ziemię i wił się w bólu. A jego ciele pojawiały się
plamy krwi. Rany były coraz cieższe.
- Coś Ty zrobił? – Krzyczałam na Cormaca. – Pogieło Cie?!
- Nie. – odpowiedział ze spokojem w głosie. Wypowiedział
zaklecie i wyczarowany przez Draco wąż znikł. Podbiegłam do Draco wzięłam
różdżkę i zaczęłam dotykać ran i szeptać
-Ferula. – Nic nie pomaga. Zaklnęłam pod nosem. Spróbowałam
nastepnego zaklęcia. Chociaż trudno było bo zaczęłam płakać, z tej bezsilności,
bo widziałam jak Draco jeszcze bardziej cierpi.
-Episkey – zaczęłam szpetać i dotykać różdżką ran. Trochę
pomogło. – Wytrzymaj jeszcze trochę. Proszę. – powiedziałam. Podniosłam się i
pobiegłam po pielęgniarkę. Kiedy byłam w
połowie drogi do gabinetu wpadłam na Cormaca. Złapał mnie przyciągnął do siebie
i zaczął całować.Miał perfumy z wydzieliny kaszalota. Najmodniejsze w tym
sezonie. Im dłużej tym namiętniej. Pod wpływem
dziwnych emocji zaczęłam odwzajemniać jego pocałunek. Kiedy przypomniałam sobie
o leżącym i konającym Draco. Przerwałam pocałunek i pobiegłam do skrzydła
szpitalnego. Zdyszana podbiegłam do pielęgniarki.
- Co się stało?- zapytała. Była młoda, wyglądała na kobietę
około 35 wieku życia. Niebieskooka brunetka, szczupła i dość wysoka
- Draco… - Zaczęłam płakać. Pielęgniarka zrozumiała, że to
coś poważnego i pobiegła razem ze mną na błonie. Podbiegła do niego i zaczęła
szeptać zaklęcia.
- Nie jest dobrze – tylko tyle powiedziała i zabrała go do
skrzydła szpitalnego. – Będę musiała zastosować zaklecie Zapomniania. Ja
zostałam na błoniach. I zaczęłam płakać. Zaklecie zapominania. Draco będzie musiał
mnie od nowa poznać. Póki co ważne jest aby ona go wyleczyła. Inaczej ja nie
wiem co zrobię Cormacowi. Siedziałam i ryczałam robiło się coraz zimniej. Mgła
znowu ogarnęła Zakazany Las. Siedziałam jeszcze chwile, w końcu poszłam do
skrzydła szpitalnego zobaczyć jak czuje się Draco. Jak to teraz będzie,
przecież już był moim chłopakiem i ona mu wyczyści pamieć. Super. Lepszego scenariusza
być nie mogło. Muszę zacząć wszystko od nowa. Muszę przecież nie będę z
Cormaciem. On jest za miły, za kulturalny, a ja potrzebuje kogoś takiego jak
Draco. Czyli jego bo nikt nie jest tak chamski, bezczelny jak on. Kiedy weszłam
tam pielęgniarka poinformowała mnie, że Draco śpi. Pomimo tego poszłam zobaczyć
jak wygląda. Był blady i obandażowany. Bandaże były przesiąknięte krwią.
Oddychał płytko. Usiadłam krześle obok niego.
- Jeszcze będziemy razem – szepnęłam .
Zastanawiałam się jak to jeszcze będzie i zasnęłam na krześle
obok Draco.
Krótki rozdział. Według mnie beznadziejny. A Wy co o nim sadzicie. ? Piszcie w komentarzach.
Nie jest beznadziejny jest świetny :D Czekam na NN <3
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział ;) nie moge sie doczekać aż Draco sie obudzi ;) jedynym minusem dla mnie że cała akcja dzieje sie w tak którkim czasie, za szybko troche dla mnie. Ale poza tym super :)
OdpowiedzUsuńbardzo fajny :) mam nadzieję, że Draco znów pokocha Viole :3
OdpowiedzUsuń