Udaliśmy się na trzecie piętro po niezliczonej ilości
schodach i ciasnych przejściach. Cormac
opowiadał o nauczycielach obrony przed czarną margia. Żaden z nich nie utrzymał
posady dłużej niż rok. Najgorszym nauczycielem jak dotąd była profesor Dolores,
która uczyła tylko teorii i kochała Ślizgonów. A w tym roku miał uczyć Severus
Snape, wcześniej prowadził lekcje eliksirów. Kiedy doszliśmy do Sali rozbrzmiał
dzwonek. To dobrze bo nie miałam najmniejszego zamiaru z nim rozmawiać. Byłam
już w sali kiedy usłyszałam za sobą ciche „cześć”. Odwróciłam się i zobaczyłam
za sobą Draco.
- Cześć Draco – powiedziałam również szeptem
I poszłam do swojej ławki. Lekcja się zaczęła przed nami
stanął profesor Snape. Miał średniej długości czarne włosy, brązowe oczy. Miał
bladą twarz z dużym nosem. Z jego twarzy nie można było nic wyczytać to jakby
miał tylko jeden wyraz twarzy. A ubrany był w czarną szatę.
- Dzisiaj będziemy ćwiczyć zaklęcie Duro. Ale za nim to może
ktoś przedstawi nam etymologię tego słowa. – powiedział zimnym głosem, aż
pojawiła się gęsia skórka na moim ciele. Zaczął przemierzać wzrokiem po Sali
szukając swojego kozła ofiarnego. – Może nasza nowa koleżanka Henriques. –
odparł. Cała klasa zaczęła się na mnie patrzeć. – No słucham.- dodał z nutką
niecierpliwości w głosie. Popatrzyłam na
resztę osób. Każdy miał minę jakby mi współczuł. Draco nawet się na mnie nie
patrzył jakby go to nie obchodziło, a Hermiona miała rękę w górze. Ona to
naprawdę wszystko wie.
- No Henriques !– krzyknął na mnie Snape
- Profesorze ja nie wiem bo nie miałam tego na zajęciach jak
większość obecnych tutaj uczniów – powiedziałam niewinnym głosem
- HENRIQUES!! Jak ty śmiesz tak mówić. Powinnaś to wiedzieć,
twoja koleżanka Hermiona to wie. – syknął
- Ale ona siedzi po nocach i się uczy. A ja tak nie chce.
- To po co tu jesteś!!!! – krzyknął, przy okazji mnie opluł.
W moich oczach zbierały się łzy- Jak nie zmienisz podejścia do MOJEGO
przedmiotu lepiej jakbyś się tutaj nie pokazywała. Minus 15 punktów dla
Ravenclawu! A teraz kto odpowie na pytanie, które dla panny Henriques było za
trudne. Panna Granger?
- Duro pochodzi od łacińskiego słowa durus, który oznacza
ciężki, twardy. Dzięki temu zaklęciu można jakiś przedmiot, a także człowieka
zamienić w kamień.
- Dziekuje panno Granger. 5 punktów dla Gryffindoru. Czy to
takie trudne było Henriques.? – powiedział
- Nie.. – odparłam
Rozdał nam pergaminy. Kazał je pogiąć. I ćwiczyć zaklęcie. Za
piętnastym razem mi się udało. Tak minęła lekcja a ja nadal miałam łzy w
oczach. Dlaczego akurat mnie wziął do odpowiedzi. Upokorzyłam się przed Draco,
Cormaciem. Po prostu cudownie. Wyszłam z sali i poczułam czyjąś rękę na moim
ramieniu. Zapewne Cormac chce mnie pocieszyć. To na pewno nie Draco przecież on
ma mnie w dalekim poważaniu. Odwróciłam się i zobaczył blondyna. Wpadłam w jego
ramiona i zaczęłam ryczeć. Nie tylko przez samą lekcję ze Snapem ale też
dlatego, że w końcu mogę się w niego wtulić, usłyszeć bicie jego serca, poczuć
ten zapach, po prostu być z nim.
- Draco…- szepnęłam. Teraz już nic nie miało dla mnie
znaczenia. Chciałam tylko aby to trwało wiecznie, aby nigdy się nie skończyło,
aby tak był i mnie tulił już zawsze.
- Ciii… Jestem przy Tobie. – powiedział. Te słowa znaczyły
dla mnie więcej niż cokolwiek.
Oderwałam się na chwile by popatrzeć mu w oczy. Jego
niebieski oczy wyrażały szczeście. Mimowolnie się uśmiechnęłam. On również.
- Już lepiej? – zapytał i pocałował mnie w policzek.
Zrobiłam się bardziej czerwona niż byłam.
- O wiele lepiej. – odparłam i musnęłam jego usta. – Powiedz
mi dlaczego on się na mnie wydarł?
- Bo lubi gnębić nowe osoby, a także Rona i Pottera.
- Ale…- Nie dał mi dokończyć zdania kiedy odparł – Wiem.
Usłyszeliśmy czyjejś kroki zbliżały się do Nas.
- Porozmawiamy po Eliksirach, dobrze?
- Dobrze- odpowiedziałam, a Draco poszedł. Ja udałam się do
pokoju wspólnego Krukonów. Za chwilę miał być obiad, więc poszłam na górę
zostawiłam książkę, wzięłam tą od eliksirów i zeszłam na dół. Cho odrabiała
pracę domową z numerologii. Podeszłam do niej i powiedziałam
- Cześć Cho. Zostaw te lekcje i chodź na obiad.
- Cześć. Dokończe tylko zadanie i możemy iść.
Poczekałam na nią chwilę i razem szłyśmy w stronę Wielkiej
Sali.
- A gdzie Luna?- zapytałam
- Siedzi w bibliotece i czyta jakiś artykuł. Ale o nią się
nie martw zanim dojdziemy na stołówkę ona już będzie jadła.
Obie zaczęłyśmy się śmiać. Kiedy weszłyśmy do Wielkiej Sali,
Luna już siedziała i zapychała się plackami ziemniaczanymi. Podbiegłam do niej
i wrzasnęłam :
- Zostaw też coś dla mnie łakomczuchu. !
- Jasne, jasne…- powiedziała, biorąc kolejnego placka.
Zanim doszła Cho ja już zaczynałam jeść . Popatrzyła w stonę
Draco, uśmiechał się. Szybko zjadłam i poszłam na lekcję eliksirów.
Elisksirów uczył Horacy Slughron. Był to człowiek w
podeszłym wieku, nie miał prawie włosów. I przypominał troche elfa.
- Dzisiaj będziemy przyrządzać eliksir Osłabiający. –
powiedział . Popatrzył w moją stronę i powiedział- Miło Ciebie widzieć Violu.
- Dzień Dobry Profesorze.- opdarłam
- No to zabieramy się do roboty.
Wszyscy szykowali swoje eliksiry. Co jakiś czas słyszałam
jak Hermiona klnie pod nosem bo jej nie wychodziło.
- Violu, mogłabyś zostać na chwilę po lekcji? – zapytał
profesor stojąc przede mną.
- Oczywiście. – odpowiedziałam i dalej przyrządzałam
eliksir. Kiedy skończyłam zaczęłam rozglądać się po Sali. Draco nic nie robił
tylko się na mnie patrzył, Hermiona dalej coś pichciła, a Harry z Ronem się z
niej śmiali. Po skończonej lekcji udałam się do Proferosa Slughrona. Nie
zdążyłam nic powiedzieć, kiedy zaczął
- Violu, mam dla Ciebie ofertę nie do odrzucenia. Prowadzę
Klub Ślimaka i chciałbym abyś do niego należała.
- Bardzo się cieszę.
- Spotkanie będzie w sobotę o 19. A teraz zmykaj bo ktoś na
Ciebie czeka.
Odwróciałam się . Draco stał przy drzwiach.
- Dowidzenia profesorze.
- Dowidzenia.
Podeszłam do Draco. Otulił mnie ramieniem i wyszliśmy na
błonie. Lekki wiatr otulał nasze policzki i rozwiewał włosy.
- Draco, gdzie my
idziemy?
- Zobaczysz. – powiedział uśmiechając się do mnie
- Powiedz mi dlaczego jej tak powiedziałeś?
- Percy? – a jednak tak nazywała się ta żmija – Mowiłem Ci
już żeby się odczepiła
- A ja ci mówiłam, że to nic nie da bo ona będzie się przez
to bardziej do Ciebie kleić.
- A ja Ci mówię, że da.
- Ehh… Mam taką nadzieję. – powiedziałam i jeszcze bardziej
się do niego wtuliłam.
Szliśmy już nie rozmawiając. Słońce zachodziło, niebo było
czyste. Z Zakazanego Lasu słychać było dzwięki zwierząt. Wiedziałam gdzie
idziemy. Nad jezioro. Kiedy byliśmy na miejscu Draco szepnął mi do ucha
- Jesteśmy na miejscu.
- Pięknie tu .- odparłam i usiadłam tak jak we śnie na
trawie. Draco usiadł obok mnie i zaczął śpiewać.
Jego głos, ten widok; zachodzące słonce, które jeszcze
odbijało się w taflii wody… i on obok mnie. Niech ten moment trwa jak najdłużej.
- Idziemy na kolacje?
- Nie!
Zaczął się śmiać.
- Jak chcesz.- odparł. I mnie przytulił. Siedzieliśmy tak i
patrzyliśmy się na widok. Słońce chowało się za pagórkami. Odrwóciłam się i
zaczęłam delikatnie całować jego szyję. Nie mogłam się oprzeć. Draco również zaczął mnie całować. Szyję,
płatek ucha, kiedy już był przy ustach powiedział
- Poczekaj na mnie chwilę przy drzwiach wejściowych. Dobrze?
- Dobrze. – odparłam i dałam mu buziaka w usta. Poszłam pod
drzwi wejściowe chociaż totalnie nie wiedziałam o co mu chodziło. Miałam dziwne
przeczucie. W moich myślach kłębił się obraz Draco i Pency stojących w tamtym
miejscu gdzie przed chwilą się całowaliśmy. Byłam blisko drzwi kiedy usłyszałam
-Viola zaczekaj. – ten głos nie należał do Draco tylko do
Cormaca! Matko czego on jeszcze odemnie chce. Stanęłam i czekałam na niego.
Kiedy stał naprzeciwko mnie zauważyłam że ma smutny wyraz twarzy.
- Cześć. – odparłam – Co ci jest ? – dodałam
- Chciałem Cię przeprosić za to, że wtedy po lekcji obrony przed czarna magia cie
nie pocieszyłem. – Jak dobrze! Jeszcze jakby mnie zobaczył tulącą się do Draco.
To na pewno poleciał by do Gim i jej wszystko powiedział. Ile ja mam szcześcia.
– Bo musiałem coś załatwić. Nie gniewasz się?
- Nie. No coś ty – powiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
Cormac mnie przytulił. Już miałam zamiar
wydzierać się „Puść mnie”. Ale nie chciałam mu robić przykrości. Rozglądałam
się czy przypadkiem nigdzie nie idzie Draco. Na szczescie nie. Po chwili Cormac
przestał mnie tulić, ale nie poszedł sobie.
- Czemu Ciebie nie było na kolacji?- zapytał szczerząc się
do mnie
- Bo nie byłam głodna. I chciałam się przejść.
- Tak samotnie.?
-Tak. – I wtedy do nas zbliżał się Draco. Miał w ręce bukiet
herbacianych róż. Skąd on wiedział? Był
zdenerwowany jak zobaczył kto przy mnie stoi. Poszedł.
-To dla Ciebie Violu. – powiedział całując mnie w policzek.
Miedzy kwiatami była karteczka. Wzięłam ja i zaczęłam czytać
Przepraszam Cię za tamten incydent z Percy. Czasami nie wiem co mówię.
Ale chce abyś wiedziała, że Cię kocham.
Draco
Że co? Nie mogłam w to uwierzyć. Chciałam do niego podejść i pocałować. Ale mój chyba
chłopak bo nie wiem jak go nazwać kłocił się z Cormaciem . A co najciekawsze o
mnie.
- Ty dziewczyny masz tylko na jedną noc- krzyknął Cormac
- Ale z Violą tak nie jest ja ją naprawdę kocham. Ale i tak
jestem od Ciebie lepszy bo Ty w ogóle nie miałeś dziewczyny.
- I co z tego? Jak wiem, że to Viola jest tą jedyną.
- Co Ty gadasz? Jaką jedyną. !
- Tak jedyną. Ja to czuję.
- Czuć to to możesz zapach swojego domu na upranej przez
mamusie koszuli.
- Ty nedzna żmijo.
- Chłopaki… - wtrąciłam się
- Cicho bądź.- krzyknęli na mnie chórem.
- Będziemy o nią walczyć. Tu i teraz. – powiedział Cormac.
- Dobrze. Ale i tak Cię pokonam cieniasie.
- Nie byłbym taki pewien.

uwielbiam tą parę jest taka sdjdkfh *,* pisz dalej, czekaaaam ;)
OdpowiedzUsuńnie mogłam się oderwać, tak wciągające :3 Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńCU-DOW-NY tylko tak mogę go określić :3 Czekam na NN <3
OdpowiedzUsuńWalczą, jak o rękę księżniczki. :3
OdpowiedzUsuńMatulu! Rozdział jest wspaniały, nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłaś mnie, w pozytywnym znaczeniu naturalnie :) czekam na następny rozdział xoxo
OdpowiedzUsuńBaaaaardzo mi się podoba. I love Draco! xD
OdpowiedzUsuńJak ja uwielbiam takie scenki.
Już nie mogę się doczekać następnego ,mam nadzieję ,iż pojawi się za nie długo. ;)
Pozdrawiam
~C.Rose~
Fantastyczny rozdział. Domagam się następnego :)
OdpowiedzUsuńEpiskey
Suoer, że można już dodawać komentarze z anonima :D
OdpowiedzUsuńWięc chciałam wyrazić swoją opinię, mianowicie trochę nie pasuje mi to, że Draco stał się taki miły. Mógłby później na przykład ją jakoś zranić albo coś i ich kontakty by się pogorszyły ale po kilku dniach, tygodniach, miesiącach znowu by się pogodili. Czyli jednym słowem nie pasuje mi trochę taki romantyczny Draco, wolę zimnego, aroganckiego i sarkastycznego Malfoy'a. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. Oczywiście jest to moje zdanie ;)
Życzę Ci wszystkiego dobrego i tego, by twój blog dobrze się rozwijał.