Ten rozdział dedykuje Magdzie @madziksa dziekuje kochana że wytrzymujesz wszystkie moje dziwne napady i braki weny. A także Oli za to że jest. <3 Ten rozdział był strasznie długo pisany dlatego że w tym czasie rozmawiałam przez Skype. Następny wstawie jak bedzie 5 komentarzy. Miłego czytania. :)
- Piękny widok,
nieprawdaż kochanie – powiedział do mnie Draco. Siedzieliśmy przytuleni do
siebie na soczysto zielonej trawie przy brzegu jeziora. Słońce zachodziło za
pagórkami. Niebo mieniło się barwami żółci, pomarańczu, czerwieni a także
fioletu.
- Mało powiedziane, że
piękny. Ten widok jest cudowny.
Byłam taka szcześliwa ,
nie dość że piękny widok to Draco obok mnie. Draco w czarnej koszuli opinającej
jego mięśnie. I ten zapach jego perfum.. zapach drzewa sandałowego. Kiedy
podziwiałam widok Draco złapał mój podróbek i odwrócił w swoją stronę. Popatrzyłam
w jego niebieskie oczy… utonęłam w nich. Musnął moje usta…
I się obudziłam. Czy zawsze kiedy śni mi się coś przyjemnego
muszę się budzic?! Popatrzyłam na zegarek. Była 10 … no nieźle nie dość że nie zjadłam
śniadania to jeszcze spóźniłam się na
Eliksiry. Nie chce wiedzieć jaki jest nauczyciel od tego przedmiotu, mam
jedynie nadzieję, że jakoś to zrozumie. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki
prysznic ubrałam się w nową szatę, zabrałam ze sobą książkę do wróżbiarstwa i
wybiegłam z pokoju. Kiedy byłam już na korytarzu zastanawiałam się w którą stronę pójść. Nie wiedziałam gdzie idę
skręciłam gdzieś w lewo potem zeszłam schodami następnie w prawo. Zgubiłam się…
Usiadłam pod ścianą w nadziei, że mnie ktoś znajdzie i pokaże drogę. Siedziałam
z jakieś dobre 15 min, kiedy usłyszałam czyjejś kroki. Były coraz bliżej…
- Co Ty tu robisz? – zdziwił się…Draco?!
- Zgubiłam się a Ty nie na lekcjach?
- Zaczynam dopiero o 11.
- Powiesz mi jak mogę dojść do Sali, gdzie odbywają się
lekcje wróżbiarstwa.?
- Jasne – odparł z uśmiechem. Stanął za mną i powiedział-
widzisz ten dziwny posąg?
- Tak
- To za nim będziesz miała małe drzwiczki i schody
prowadzące na dół.
- Dziękuje. – odparłam. Miałam wielką ochotę dodać misiu
albo kochanie, ale nie mogłam bo uznałby mnie za wariatkę.
- Jakie masz przedmioty.?
Podałam mu mój plan.
- To widzimy się na Historii Magii. – powiedział i poszedł
Nawet nie odpowiedziałam mu „ Do zobaczenia” bo już znikł w
następnym korytarzu. A ja udałam się powolnym krokiem do tego dziwnego,
nieprzypominającego mi żadnego kształtu posągu. Ten posąg był ekstrawagandzki. Powyginane
coś na kształt przypominające ludzkie
ciało, miało też otwartą paszcze i wytrzeszczone oczy. Takie homo niewiadomo.
Za pięć minut miała rozpocząć się lekcja wróżbiarstwa, więc pchnęłam drewniane
drzwi i zaczęłam schodzić po schodach. Były strome i marmurowe… łatwo można było się na nich poślizgnąć. Pomalutku zeszłam
,usiadłam na malutkim parapecie niedaleko drzwi do Sali i czekałam na dzwonek.
Za oknem rozciągał się widok na jezioro. Na tafli wody odbijały się chmury płynące
po niebie. Po chwili w szkole rozbrzmiał dzwonek i kilka osób pojawiło się przy
drzwiach wśród nich Luna. Jak mnie zobaczyła od razu do mnie podeszła i przytuliła.
- Luna, powiedz mi dlaczego mnie nie obudziłaś?- zapytałam z
nutą rozdrażnienia w głosie. Zrobiłam
minę dziecka, które nie dostało cukierka i czekałam na jej odpowiedz.
- Bo miałaś słodką minę i co chwilę powtarzałaś Draco takim
rozmarzonym głosem.
No super! Nie dość, że w brzuchu mi burczało bo jak było
śniadanie to śniłam o nim to jeszcze dowiaduje się takich rzeczy. Weszłam do
Sali myśląc o tym ile z tego zrozumiała Luna albo Cho. Za stołem nauczycielskim
był centaur o jasnej sierści. Przywitał się i zaczął prowadzić lekcję.
- Dzisiaj będziemy wróżyć za pomocą soli, to się nazywa
alomancja. – powiedział, rozdał nam sól i kazał wróżyć.
Rozsypałam sól i
zaczęłam wróżyć. Tak minęła mi lekcja.
Kiedy wychodziłam przy drzwiach złapała mnie Luna i przedstawiła Cho. Bo nie
miałyśmy czasu się sobie wzajemnie przestawić. Cho była japonką była dość
wysoka miała kruczoczarne włosy i brązowe oczy. Razem udałyśmy się na obiad.
Kiedy weszłyśmy do Wielkiej Sali poczułam wzrok Draco na sobie. Odwróciłam
głowę w jego stronę i posłałam mu uśmiech. Odwzajemnił go. Usiadłam z Luną i Cho przy
stole, usiadłam tak, że mogłam obserwować Draco. Właśnie złościł się na swoich
kolegów.
- Luna, robiliście
coś ciekawego na Eliksirach.?
- Prawdę mówiąc nie, ale profesor Horacegy Slughorn pytał się dlaczego Ciebie nie ma.
- A jak mam stąd trafić do Sali gdzie obywają się lekcje
Historii Magii?
- Jak stąd wyjdziesz to skręcisz w prawo, następnie w lewo
wejdziesz po schodach to przy damskiej łazience skręcisz w lewo i będziesz na
miejscu.- powiedziała Cho.
I na tym skończyła się moja rozmowa z nimi. One dalej
rozmawiały o numerologii , a także o chłopakach. Ja w tym czasie jadłam
spaghetti i obserwowałam Draco. Do blondyna przystawiała się jakaś brunetka ze
średniej długości włosami. On ją odrzucał a ona nadal jego zaczepiała. Kiedy
skończyłam jeść po prostu wstałam i wyszłam. Nawet nie popatrzyłam w stronę
Draco. Udałam się do pokoju wspólnego Ravencalwu. Przed drzwi usłyszałam
zagadkę :
Co rano chodzi na czterech w południe na dwóch a wieczorem na trzech?
- Człowiek – odparłam
Drzwi otworzyły się ze skrzypnięciem. Pobiegłam do sypialni odłożyłam książkę do
Histrii Magii i z powrotem udałam się pod Wielką Salę a stamtąd do salki gdzie
miała odbyć się lekcja. Miał ją prowadzić nie jaki Cuthbert Binns , podobno
najnudniejszy nauczyciel w szkole. Usiadłam w ławce, niedaleko mnie Draco. Zaczęłam
przeglądać podręcznik, aż do momentu kiedy usłyszałam głos nauczyciela
dobiegający jakby ze ściany. Podniosłam głowę i ujrzałam ducha. Nauczycielem
Historii Magii był duch. Był jakby to powiedzieć przezroczysty. Ale nie był
stary wyglądał jak na ducha dość młodo.
- Na dzisiejszej
lekcji będziemy mówić o magii w starożytnej Grecji…- i zaczął mówić a ja notować.
Mialam już 5 stron zapisanych kiedy dostałam liścik. Otworzyłam go.
Dzisiaj 19 na błoniach. Będę na Ciebie czekał.
Draco
Zaczerwieniłam się i dalej próbowałam słuchać profesora, ale
nie byłam w stanie. Moje myśli były już daleko… W co ja mam się ubrać aby
wyglądać dobrze, zarazem seksownie ale nie wyzywająco. Popatrzyłam na zegar
była już 15 lekcja trwa jeszcze pół godziny. Jak ja mam się do cholery wyrobić?
Ale co mam w ogóle na siebie założyć. Rurki na pewno ale jak z górą i butami.
Mocasyny? Niee… Może trampki. Odpadają .. szpilki też bo ugrzęznę w błocie.
Adidasy? A bluzka jaka… jeju. Chyba najlepiej będzie jak wezmę pierwszą lepszą
rzecz z brzegu. Zabrzmiał dzwonek a ja szybko zabrałam swoje rzeczy i szybkim
krokiem wyszłam z klasy. Niedaleko stał Draco, kiedy mnie zobaczył poruszył
ustami tak jakby chciał powiedzieć
- Pamietaj proszę.
-Pamietam. – odpowiedziałam bezgłośnie i poszłam do swojej
sypialni.

Cudowny <3
OdpowiedzUsuńJej *.* Meegaaa :) ♥
OdpowiedzUsuńRozpracowałam w końcu jak mogę dodać komentarz , ale jestem mądra ;o bkjjxvhHbdnwhifhufUnegjg - mogę powiedzieć tylko tyle. Genialne. Rozdział na prawdę świetny, jestem ciekawa jak rozegra się to później. A no i strasznie dziękuje <3
OdpowiedzUsuńJa też jestem z Ciebie dumna. :3
UsuńAwwwwwww... *.* Czekam na kolejne !
OdpowiedzUsuńqwerasdfgtyhjukiolpmnvcz - brak słów . Aż dech zapiera . Pisz dalej :3
OdpowiedzUsuńsuper!♥ szybko się to wszystko rozwija :D
OdpowiedzUsuńSzybko? :D nie byłabym tego taka pewna. :D
OdpowiedzUsuńMyślę,że szybko się rozwija... Ja zapomniałam, że już nie informujesz na tt :D A rozdział afgasgfhhghsgjdhnguygvcyynnyfjdsknjs xx @MochOsw
OdpowiedzUsuńCiesze sie że Ci sie podoba. :)
OdpowiedzUsuńOh świetny! I ten Draco... *-*
OdpowiedzUsuń