niedziela, 25 sierpnia 2013

VII- Przyjaciółka

Napiszcie jak podoba Wam się ten rozdział. Bo ja mam mieszane uczucia co do niego. I na prawde dziekuje Wam że czytacie tego bloga że Wam się poprostu chce. ;) <3 Miłego czytania. 

Po kilkunastu dobrych minutach pomału zaczynałam się uspokajać. Wtedy Gimmy usiadła naprzeciwko mnie.
- A teraz powiedz co się stało. – powiedziała spokojnym tonem uśmiechając się do mnie
- Chodzi o Draco.. . On mi się cholernie podobał znaczy nadal mi się podoba. I dzisiaj mi wysłał liścik abym się z nim spotkała na błoniach. Byłam strasznie zadowolona. I jak tam poszłam usłyszałam jego rozmowę z jakąś dziewczyna…- Znowu zaczęły mi lecieć łzy ale mówiłam dalej- i on…on ..- głos mi się łamał.- on jej powiedział że ja mu się nie podobam i że chce abym mu pomogła na Historii Magii aby miał lepsza ocenę. Dlaczego to musiałam być ja?! – i znowu zaczęłam płakać .
Nie byłam w stanie tego wytrzymać. To było nie na moje siły. Miałam ochotę popełnić samobójstwo albo cokolwiek byleby tylko nie cierpieć z jego powodu. Nie chciałam go widzieć ale wspólne lekcje posiłki… może się rozchoruje. W drugi dzień szkoły. Nie to odpada. … Moje rozmyślanie przerwała krzykiem Gimmy.
- Viola !!
- Co?
- Słyszałaś co Ci powiedziałam?
- Nie – odparłam
- To powtórzę – Westchnęła a po chwili zaczęła mówić -  Draco taki jest więc się nie przejmuj. Musisz go jakoś wybić z głowy.
- Gimmy, ale jak?! Jak ja się w nim nie zauroczyłam a zakochałam.! – Łzy zaczęły mi lecieć
- A jakbyś się zakochała w kimś innym…
- To dobry pomysł… - powiedziałam – Bo jak zobaczy że na nim mi tak bardzo nie zależy a wtedy ja sama zobaczę czy mu się podobam czy też nie. – pomyślałam- A kto miałby być moim obiektem westchnień?- dodałam
-Może Harry albo Ron.
- O nie co to to nie Gimmy – Zaczęłam się śmiać przez łzy. – To musi być ktoś ładny. – dodałam robiąc wścibski uśmiech.
- Co Ty kombinujesz?
- Ja nic… - powiedziałam coraz bardziej się śmiejąc
- Ja wiem że Ty coś kombinujesz … to widać. No powiedz co to takiego. Viola. !!
- Zobaczysz w swoim czasie – odparłam o mały włos znowu nie zaczynając się śmiać z wyrazu twarzy Gimmy. Miała zmrużone oczy purpurowe policzki ze złości i usta ułożone w wąską linię. – A teraz lepiej mi powiedz który z chłopaków jest naprawdę ładny?
- Cormac McLaggen
- Mam nadzieję że mi go pokażesz jutro.
- Tak jak go gdzieś spotkamy.
- Dobrze. A, Gimmy mogę u Ciebie spać.?
- Jasne
- Pójdziesz ze mną po kosmetyki piżamę i ciuchy abym mogła się jutro przebrać? I mogę skorzystać z łazienki abym mogła się ogarnąć.
- Oczywiście
Poszłam do łazienki. Przestraszyła się własnego odbicia. Kiedy jakoś wyglądałam wzięłam Gimmy pod rękęi razem udałyśmy do wieży Ravenclawu. W czasie drogi Gimmy opowiadała mi o Cormacu.  Cormac to zielonooki ciemny blondyn, wysoki ,dobrze zbudowany. Gra w quidicza. W miare dobrze się uczy. Jest również w szóstej klasie.  Przed drzwiami do pokoju wspólnego Ravenclawu czekał Draco.
- Viola czemu nie przyszłaś? Co Ci jest? – zapytał z łamiącym się głosem
- A czemu Ty w ogóle chcesz się ze mną spotykać.. tylko dla dobrej oceny z Historii Magii.? – w moich oczach pojawiły się łzy
- Viola chodź już.. nie rozmawiaj z nim. – powiedziała Gimmy
- Gimmy wejdź …- powiedziałam i odpowiedziałam na zagadkę. Gimmy posłusznie weszła do środka.
- No słucham Draco, co masz na swoją obronę. – powiedziałam z taką złością w głosie że aż Draco cofnął się o krok. Łzy leciały mi już ciurkiem.
- Bo chciałem aby dała mi w końcu święty spokój.
- Nie kłam!! – wykrzyczałam
- Ale ja nie kłamie…- odpowiedział ze skrucha w głosie
- Kłamiesz! Odejdz ode mnie!
- Ale….
- Odejdz!!
Odpowiedziałam na zagadkę i weszłam do pokoju wspólnego jego zostawiając na korytarzu.
- Brawo! – wykrzyknęła Gimmy i mnie przytuliła.
- Ty podsłuchiwałaś tą rozmowę?
- Tak troche. – odpowiedziała i obydwie zaczęłyśmy się śmiać. Gimmy czekała na dole kiedy ja brałam swoje rzeczy. Na szczeście w pokoju nikogo nie było więc szybko wzięłam szate, biała koszule, spodnie , bieliznę… i poszłam po kosmetyki  kiedy do pokoju przyszła Cho.
- Gdzie Ty się wybierasz?- zapytała.
- Do koleżanki. Będę dzisiaj u niej spała.
- Okeey. To miłej nocy życzę – powiedziała i poszła do łazienki.
Ja zeszłam na dół. Gimmy stała przy oknie. Zaszłam do niej od tyłu i zakryłam oczy rękami.
- Kto ty? – zapiszczała
- Twój koszmar. – Zaczęła krzyczeć a ja wybuchnę łam śmiechem. Gimmy się odwróciła i zrobiła złą minę ale duże oczy nadal pokazywały to że się wystraszyła.
- Co wcale nie było śmieszne.
- A właśnie że było.. – odparłam- Jakbyś zobaczyła swoją minę – dodałam i pocałowałam ją w policzek.  
Prychnęła i ruszyłyśmy w stronę  wieży Gryffindoru. Żeby nie myśleć o Draco zaczęłam się skupiać na obrazach wiszących na ścianach. Na ludzi z innych domów. Na wszystko tylko aby o nim nie myśleć.  Wracając to obrazów, to one przedstawiają znanych ludzi którzy uczęszczali do Hogwartu, nauczycieli a także założycieli domów. A najciekawsze było to, że te obrazy się poruszały, spały, jadły, a nawet mówili. To tak jakby żywego człowieka wsadzić do ramy,… tylko, że oni już nie żyli. Gryffoni aby dostać się do swojego wspólnego pokoju musieli podać hasło obrazowi. Na tym obrazie była przedstawiona kobieta w podeszłym wieku, która teraz śpiewała. Muszę powiedzieć że jej to nie wychodziło.  Kiedy podeszłyśmy z Gimmy bliżej Grubej Damy – bo tak nazywali
- Podaj hasło – powiedziała
- NjedenPHPi pół [N1PHP1/2 ] – powiedziała moja ruda przyjaciółka. Mam nadzieję, że to moja przyjaciółka bo chyba inaczej by mnie nie pocieszała. 
Ich pokój wspólny był w barwach złota i czerwienii.  Na kanapie siedziała Hermiona z kupą książek dookoła.
- Hermiono co ty robisz? – zapytałam się jak idiotka. Ale dzisiaj były pierwsze lekcje a ona nad książkami ślęczy.
- Uczę się.
- Czego? Przecież na razie na lekcjach nic takiego nie było.
- Ona się uczy na zapas. – powiedział schodzący po schodach Ron – Cześć Viola – dodał
- Cześć – opowiedziałam a w tym samym momencie Hermiona powiedziała podniesionym głosem
- RON MÓGŁBYŚ MI NIEPRZESZKADZAĆ. !
-Chodźmy do mojego salonu – szepnęła Gimmy do mnie i do Rona.
I ja razem z Ronem podążyliśmy za Gimmy.  Sypialnia Gimmy i Hermiony była duża. Większa od mojej w Rawenclavie. Usiadłam z Gimmy i Ronem na łóżku. Ron włączył muzykę. Siedzieliśmy i śmialiśmy się z wcześniejszych przygód Rona. Z tego jak spóźnił się z Harrym na pociąg i musiał leciec samochodem do szkoły. I z wielu innych. Śmiałam się do rozpuku i zaczęłam zmieniać nastawienie w stosunku do Rona. Zaczynałam go lubić. I jednak znowu potwierdza się zasada, że nie watro oceniać kogoś powierzchownie.  Była  już pierwsza w nocy kiedy Ron postanowił pójść spać. Hermiony nadal nie było. Jeju czego ona się tak non stop uczy.
- Dobranoc dziewczyny. Kolorowych snów.
- Dobranoc Ron – odparłyśmy chórem
- Gimmy przepraszam że zniszczyłam Twój i Hermiony babski wieczór.
- Nic się nie stało. Posiedziałabym z nią godzine poczym by stwierdziła że musi się uczyć. Więc się nie martw.
Uśmiechnęłam się. Poszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Wskoczyłam do łóżka.
- Dobramoc Gimmy. Dziekuje za wszystko. – powiedziałam
- Nie ma za co. Przecież od czego są przyjaciele. Dobranoc słonko.

A jednak jest moją przyjaciółką. Strasznie się z tego powodu cieszę. Mam tutaj kogoś z kim mogę szczerze porozmawiać. Nareszcie. Zasnęłam z uśmiechem na twarzy. 

8 komentarzy:

  1. Ok no cudowny jak zawsze . Czekam na następny i wcale nie kłamie . Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. chcę żeby Draco i Viola jak najszybciej zaczęli ze sobą chodzić , rly <3 . dawaj mi tu następny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym zobaczyć minę zazdrosnego Draco o Violę, którego chodzi z innym, haha :D Czekam na NN <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahhh świetny jak pozostałe :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh przegapiłam rozdział... Dawaj szybko następny bo znów zapomnę przeczytać xd @MochOsw xx

    OdpowiedzUsuń